Kamil Dyluś – podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Podsumowanie roku 2018 :)

Koniec roku to zawsze dobra okazja na podsumowaniego poprzedniego roku. Przed nami kolejna okazja w 2019 roku żeby żyć lepiej, doświadczać więcej itd.

Ja Pokaże Wam ze swojej perspektywy jak widziałem poprzedni rok i jakie mam plany na kolejne miesiące nowego roku (nie tylko podróżnicze).

I tak rok 2018 stał pod znakiem zmiany pracy na taką którą czekałem od początku mojej kariery zawodowej we Wrocławiu (w końcu jestem we właściwym miejscu choć duże wyzywania przede mną). Po drugie to przede wszystkim rok podróżniczy. Zaliczyłem kilka naprawdę ciekawych miejsc. Jeżeli chodzi o za granicę to było między innymi: Szlak Zamków nad Loarą, Obwód Kalingradzki z Mistrzostwami Świata na czele, Kreta, Ardspach, Skandynawia czy Neapol. Znalało się też kilka miejsc w Polsce jak Żuławy Wiślane, Zamek Czocha czy Lądek Zdrój. Nie sposób też nie wspomnieć o kilku biegach które zaliczyłem na przestrzeni roku (głównie na 10 km w tym z Biegiem Trzech Wzgórz który dał mi najbardziej w kość). To główne punkty. A co mi nie do końca wyszlo? Co zaniedbałem?

Przede wszystkim zdrowie. Odpuściłem temat i trochę przytyłem (gorzej się też czułem pod koniec roku). To jest temat priorytetowy na nowy rok. Głównie chodzi o odżywianie i zasady zdrowego trybu życia (spać min. 6 h dziennie, spacery itd.). Ze sportem nie było tak źle, bo na bieżąco uprawiam kilka sportów (wróciłem nawet do piłki nożnej po kilku latach). Ale kwestia odstawienia złych produktów (cola, słodycze) i dodania tych dobrych (owoce, warzywa) będzie moim celem na kolejne kilka miesięcy. Kolejna rzecz nad którą muszę popracować to relacje. Ostatnie kilka miesięcy poprzedniego roku siedziałem w swojej ,,norze” (potulnie tak nazywam nie wychodzenie nigdzie), tudzież spędzałem czas tylko z dziewczyną albo swoim przyjacielem (co było oczywiście super), ale uważam, że to trochę zaszufladkowanie się. Chcę odnowić kilka znajomości. Bo świat to ludzie więc trzeba z nimi żyć 🙂

A teraz troszkę o planach na najbliższy czas. Nie licząc wspomnianej diety, chce kontynuować coś co zacząłem pod koniec tamtego roku czyli jak ja to nazywam inwestowaniem w dom. Ciągle myślę o swoich 4 kątach, ale nie chce wikłać się w kredyt na X lat. Szukam alternatywy, a jak szukam to w końcu znajdę 😉 Nie zapomnę też na pewno o podróżach (już dwa krótkie wypady się szykują w najbliższym czasie – jeden w Polsce, drugi za granicą), ale te większe zapowiadają się raczej dopiero w terminie maj/czerwiec czyli jak się zrobi już ładnie w Europie 🙂 Raczej odpuszczam w tym roku inne kontynenty, choć życie lubi sprawiać niespodzianki 😛 I to chyba narazie na tyle…

Trochę spóźnione, ale Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 🙂

Reklamy

Już nawet nie pamiętam kiedy wrzucałem tekst o podróżach, bo ostatnimi czasy popadłem na blogu w stan bardziej refleksyjny, ale to nie znaczy, że nie podróżowałem 😉 Jak widzicie po moim Facebooku, co jakiś czas gdzieś sobie wybywam. Raczej już opcje weekendowe bądź o ten okres zachaczający, bo urlopu brak, ale Spragniony Życia nie śpi 😛

We wrześniu odwiedziłem Skandynawię, a dokładnie Malmo i Kopenhagę (trip mocno hardkorowy), ale o tym kiedy indziej, a dziś to co najświeższe czyli południe Półwyspu Apenińskiego, a dokładnie jego perełka, a mowa oczywiście o Neapolu. Byłem wcześniej we Włoszech kilka razy więc mniej więcej wiedziałem na co się piszę. Ale ten wyjazd był inny z kilku względów…

Po pierwsze, był dość szczególny dla mnie i mojej dziewczyny, bo świętowaliśmy 2 rocznicę związku 🙂 Po drugie, stolica regionu Kampania zaskoczyła mnie… Pozytywnie będę wspominał nic innego jak jedzenie, bo jest po prostu genialne (pizza, makarony i inne cuda typu Tiramisu czy Gellatto). Nie zapominajmy też o kawie która smakuje zupełnie inaczej we Włoszech. Nigdy w życiu nie piłem lepszej Capuccino! Widoki ze słynnego Wezuwiusza na Neapol to też coś co zostanie na długo w mojej pamięci, choć już sam wulkan nie robi takiego wrażenia.

Ale było też kilka mniej ciekawych incydentów o których nie wiedziałem do końca. Przede wszystkim, Neapol nie jest zbyt bezpieczny. Przekonaliśmy się o tym jadąc kolejką miejską gdzie na własne oczy widziałem kieszonkowców w akcji. Kolejna rzecz która była dość niepokojąca to bardzo duża ilość bezdomnych. Jadąc bardzo wcześnie na lotnisko, wszędzie pełno ludzi spiących pod kartonami i nie wiadomo czym jeszcze. Dość mroczne oblicze miasta który kojarzy nam się z niczym inną jak Włoską Mafią!

Więc ten nasz wyjazd miał swoje blaski i cienie których nie dało się nie zauważyć. Ale jak to ktoś ładnie powiedział w filmie ,,Miłość jest Wszystkim” – ,,Ważne są chwile szczęścia pomiędzy” i chyba o tym w tym chodzi. Oczywiście ma się w głowie te złe rzeczy, ale ważniejsze jest to z kim się tam było, co robiło, co przeżyło itd.

Teraz przynajmniej wiemy jak wygląda słynny Neapol, że Wezuwiusz wcale nie jest taki wow i jak smakuje prawdziwa Pizza – po prostu zaj***! 😀 A chyba o to chodzi w podróży, prawda?

 

Wpisy które mogliście przegapić:

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/11/06/czas-na-nowe-rozdanie/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/10/05/zyj-tak-jak-chcesz/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/09/07/dziwne-czasy/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/08/03/zycie-teraz/

 

Czas na nowe rozdanie :)

Jak Kinga z gadulec.me piszę o stabilizacji, Volant publikuję tekst o dzieciach, ja zamiast jechać w kolejną podróż kupuję telewizor, to wiedz, że coś się dzieje. A dlaczego tak jest? Odpowiedź jest wbrew pozorom bardzo prozaiczna.

W głowie mamy zaprogramowane przekonania, wierzenia na temat poszczególnych osób czy wydarzeń. Są one zwykle czarno-białe (łatwiej się wtedy identyfikuje pewne rzeczy). Ta jest biegaczką, a ten tylko imprezuje (losowe opisy). Ale jeżeli nagle ktoś się wyłamuje poza ten nasz obraz (jak wyżej opisane przykłady) to zaczynamy się zastanawiać co się dzieje. Powodów może być cała masa, ale sprowadza się to wszystko do jednego.

Czas leci nieubłaganie. Nikt już z nas nie będzie młodszy. Z biegiem czasu na różne rzeczy, zaczynamy patrzeć inaczej. To, że ktoś większość życia coś robił, to go nie definiuje jako człowieka. Priorytety się zmieniają. Coś co 5 lat temu było dla nas mega ważne, teraz już może być kompletnie nieistotne.

Nie robimy w życiu rzeczy które nie czujemy, że chcemy robić. No może część osób nie ma czasami odwagi albo motywacji. Ale na pewno w każdym wypadku, podejmujemy decyzję jak najlepsze dla siebie. Bez sensu by było cały czas tkwić w jednym punkcie, w tych samych ramach, patrząc tylko i wyłącznie na opinie innych, czując jednocześnie, że chcę się zrobić coś innego.

Ludzie się zmieniają każdego dnia, dążą do jak najlepszego życia i dlatego jest ono takie ekscytujące :) Jest tylko jedno ale… musi nam się chcieć! Bo jedyną drogą do jakiegokolwiek sukcesu jest nasza ciężka praca. Nie ma drogi na skróty. A kto próbował oszukać przeznaczenie, nie skończył za dobrze…

Żyj tak jak chcesz

Właśnie jestem na etapie czytania książki ,,F*** it”. Jest to pewien rodzaj terapii gdzie te dwa magiczne słowa czynią cuda. Autor wyjaśnia tam, że z jednej strony można to przekuć negatywnie odrzucając coś co nam się nie podoba bądź pozytywnie (np. je*** to, ale poradzę obie :D). Do czego z tym wszystkim zmierzam?

Patrzę na życie swoje rodziny czy znajomych i mam wrażenie, że ludzie są nie w tym miejscu gdzie powinni, a przynajmniej większość. Robią coś co nie sprawia im przyjemności, zwykle nie mając przy tym żadnej satysfakcji psychicznej czy finansowej (i nie mówie tu tylko o pracy). Dlaczego tak się dzieje? Zwykle powodów może być kilka, ale sprowadzają się one do tego samego. Do zmiany. Człowiek to jednostka mechaniczna. Ma pewne schematy działania, pewien rodzaj myślenia. Ale jego zaburzenie powoduje prędzej obronę przed nieznanym niż stymulującą która jest dla niego rozwojem.

Zmiany w większości przypadków są ciężkie, karkołomne i wymagają dużego nakładu pracy. Ludzie na samą myśl, już są zmęczeni. A czasami naprawdę małe kroki czynią cuda. Tylko jest jedno ale. Trzeba zrobić ten pierwszy krok. A co Nas powstrzymuje? Mamy czasy gdzie dużo ludzi nie wie czego chce od życia. Żyją z dnia na dzień licząc na cud. Cudu nie ma, nie było i nie będzie. I to nie jest kwestia brutalności, ale najprawdziwsza prawda. Nikt Wam nic nie da, nie łudźcie się. Nie liczcie na rodziców, przyjaciół czy znajomych. Oni mogą pomóc, ale nie dadzą Wam wędki, ryby tym bardziej. Jesteście jedyną osobą na świecie która może zmienic coś w Waszych życiach. I tylko Wy. Gandhi ładnie o tym mówił: ,,Bądź zmianą, którą pragniejsz ujrzeć w świecie”.

Ale wracając jeszcze do tematu tego, że ludzie nie mają pomysłu na życie. Jest jedna proste rozwiązanie na to. Trzeba eksperymentować, żadnej filozofii. Nowe rzeczy, miejsca czy ludzie to jest coś co powinno być w obszarze naszych zainteresowań. Próbujmy nawet czegoś, co wydaje nam się nie do końca zgodne z naszymi przekonaniami. Zawsze to jakaś wiedza o sobie.

Znieście ograniczenia swojego mózgu i bądźcie na TAK! Nie ważne na jakim etapie życia jesteście, bądźcie na TAK! Myśle , że naprawdę Wasze życie może się zmienić! Może tak jak w filmie z Jimem Carreyem ,,Jestem na Tak”? Mówienie ciągle nie, to prosta droga donikąd. Dajcie sobie szansę.

Czytając książke ,,F*** it” trafiłem też na jeden genialny cytat Henry David Thoreau: ,,Większość ludzi prowadzi życie w cichej desperacji i odchodzi do grobu bez zaśpiewania swojej pieśni”. Życzył bym sobie, żeby każdy z Nas na koniec życia mógł sobie powiedzieć, że tak się nie stało. Ludzie są zdolni do wielkich rzeczy, każdy z nas. Tylko nie wierzymy w siebie i nie chcemy pokazać światu całego Ja. Droga jest dowolna. Możecie to robić po cichu, albo tak żeby każdy o tym wiedział, ale to róbcie! Marzenia, cele czy jakkolwiek to nazwiecie to jest coś co czeka na Waszą realizacje. Kreślcie plany, wyznaczajcie czas i miejsce realizacji i do dzieła! Akurat czas nie jest naszym sprzymierzeńcem…

Niestety nie można napisać nowego początku, ale można napisać nowe bajkowe zakończenie 🙂

Dziwne czasy

Mam wrażenie, że ostatnimi czasy nastały bardzo dziwne czasy. Być może to jest kwestia tego że chwila moment kończę 31 lat i zmienia mi się perspektywa. A może życie poszło migiem do przodu i nic już nie jest takie jak wcześniej? Albo po prostu tak miało byc i to jest kwestia pewnego przestawienia? Na pewno pewne pytania wymagają odpowiedzi.

A co faktycznie jest takie inne? Myślę, że każdy z nas działa trochę na zasadzie pewnych schematów. Wiąże się to po trochę ze strefą komfortu tylko w innym znaczeniu. Liczymy, że każdy będzie się zachowywał tak jak wcześniej. Mamy w głowie, że znajomości i rzeczy które były wcześniej, bedą wieczne. Problem albo raczej wyzwanie w ty, że nigdy już nic nie będzie takie samo jak wcześniej. Starzejemy się, zaczynamy mysleć inaczej. Po prostu life goes on.

I w sumie w związku z tym mamy dwie opcje. Ale zacznę od anegdoty. Mój przyjaciel powiedział kiedyś, że myśli, że dla niego najlepszą opcja do życia byłyby lata osiemdziesiąte. Może tak, może nie. Trochę gdybanie. Ja myślę, że nie bez powodu urodzilismy w takich, a nie innych czasach. I tak pierwsza opcja i jedyna słuszna to wtopienie się w otoczenie i wykorzystanie danego nam czasu w najlepszy możliwy sposób. A druga to narzekanie i gdybanie co by było gdybym żył w Komunie, podczas Wojny czy w Średniowieczu. Nie ma na to czasu! Żyje się tu i teraz. Po prostu przeszłość zostawiamy w pamięci, a działajmy i żyjmy dziś.

Niestety akurat czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Musimy dzialać, robić rzeczy na które mamy ochotę i przede wszystkim spelniać marzenia! Nie będziesz rozliczany przez siebie za rzeczy które zrobileś, ale właśnie za te które nie udało Ci się zrobić. Więc jak mówił Ś.P. Steve Jobs: ,,Nie pozwól życ innym Twoim zyciem”. Raz się zyje i albo ogarniemy kuwete w szalonym XXI wieku albo przejdziemy przez niego nawet nie zauważeni. Wybór jak zwykle należy do Was 🙂

Wiem, że to się czasami łatwo mówi, a trudniej wykonać, ale wszystko mamy w głowie… ograniczenia, hamulce i inne stopy. Wystarczy się lekko przestawić i życie stoi przed nami otworem! Naprawdę… MOŻEMY WSZYSTKO !! 🙂

Życie TERAZ

Pamiętam jak kilka lat temu miałem przebłysk w głowie żeby zacząć coś robić ze swoim życiem. Zacząłem po prostu od spełniania marzeń. Zrobiłem tatuaż, skoczyłem ze spadochronu, pojechałem do Azji Płd Wsch i jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy 😀 Czułem wtedy naprawdę dużą satysfakcję z tego co zrobiłem. Oczywiście decydowałem się na rzeczy które czułem, że chcę zrobić, a nie bo inni też to robią. To bardzo ważne!

Ale minęło kilka lat i moja lista życzeń dalej była uzupełniana o kolejne pozycje, ale już nie z taką mocą i ilością jak wcześniej. Popadłem w to myślenie które praktykuje większość ludzi. Mam czas, odłoże złotóweczki na kiedyś tam i zawsze jest jakaś wymówka. Nie mam czasu, pieniędzy, ochoty, siły itd.

Ale obecnie nastał moment w moim życiu gdzie znowu mi się bardzo chcę i zamierzam skrzętnie realizować moją Bucket List. Nie za chwilę, nie jutro, nie za tydzień, ale właśnie dziś, TERAZ! Nie odkładajmy tego co chcemy zrobić na później, bo nigdy tego nie zrobimy! Życie jest zbyt krótkie żeby czekać – ostatni przykład Kory [*].

Pewnie, że zawsze myślimy racjonalnie i fajnie by było coś odłożyć, zbierać kaskę na kupkę, ale życie też toczy się tu i teraz! Nie mówię żeby zaprzepaścić oszczędności życia, ale korzystajmy z nich, bo po to są! Wszystko z głową rzecz jasna. Mówię o tej kasce trochę, bo ona przy spełnianiu marzeń często pomaga choć nie zawsze. Czasami to jest po prostu strach czy lęk który trzeba w sobie przezwyciężyć.

Jeszcze jedna rzecz. Mówiąć o liście naszych najskrytszych pragnień, nie mam tu na myśli tylko tych z kategorii ekstremalnych czy podróżniczych (większość pozycji na takich typowych listach). Mogą to być rzeczy bardzo przyziemne które czasami możemy mieć na wyciągnięcie ręki. Dla przykładu moja mama swego czasu bardzo chciała rower. Nie Astona Martina czy Ferrari, ale zwykłą holenderkę. I minęło kilka dobrych lat żeby to marzenie zrealizowała…

Czasami mam wrażenie, że gdzieś idziemy, a w dużych miastach wręcz gdzieś biegniemy, ale czasami nie wiemy gdzie i po co. Miejmy w głowie rzeczy które chcemy zrobić i zróbmy wszystko by stały się one rzeczywistością. Ostatnio w książce ,,Unfu*k yourself” którą czytałem, auto trafnie stwierdził: ,,Świat nie czeka. On idzie każdego dnia do przodu czy Ci się to podoba czy nie”. I właśnie nie pozwólmy na to by marnować kolejne dni i weźmy się w końcu do roboty 😀 Uwierzcie mi, nie ma nic lepszego niż spełnianie marzeń! To jest życie 🙂

Życie po podróży

3 wyjazdy i ponad miesiąc czasu w drodze. Ciągłę zmiany miejsca zamieszkania, fast foodowe jedzenie, co chwila przepakowywanie, budzenie się praktycznie codziennie gdzie indziej. To była moja rzeczywistość osatnimi czasy.

A tu nagle dnia 2 lipca budzę się w mieszkaniu i wracam do rzeczywistości. Nie powiem że szarej, ale takiej codziennej. Jedzenie, praca, odpoczynek, sen itp. Czuję się jakoś nieswojo. Wszystko jakieś takie inne. Wiadomo Wrocław duże miasto, nie można się nudzić, ale jak jak bym chodził po jakiejś innej planecie. Wracam po ponad 30 dniach i nagle coś się zmienia. Mieszkam w stolicy Dolnego Śląska już prawie 10 lat, a tu nagle inna bajka. Gdzie ja byłem?

Normalnie nie mogę się nadziwić. Może to normalne, a może nie. Najciekawsze jest to, że przed wszystkimi wyjazdami, byłem w takiej formie psychicznej, że niekoniecznie chciałem gdzieś jechać. Ale jak już człowiek połknie bakcyla, to potem sie przyzwyczaja do trybu wędrówki i staję się do dla niego normalne. A potem to co wydaje się normalne, robi się nienormalne. Normalnie paranoja 😀

Ale myslę, że to kwestia czasu i znowu wrócę na normalne tryby. Choc jak to dusza podróżnika, już bym gdzieś pojechał :D. Ale stabilizacja też jest w życiu bardzo ważna. Każda podróż to niesamowita sprawa, ale ma też swoje minusy. Chce wrócić do zdrowego jedzenia, blogowania, sportu wszelako rozumianego i jeszcze kilku innych rzeczy których nie mogę robić w drodze. To znaczy mogę, ale jak gdzieś jadę wole wtopić się w otoczenie niczym kameleon i wyssać z każdego wypadu tyle ile się da, zwłaszcza że są to raczej krótkie eskapady. Tak już mam 🙂 Każdy szuka własnego sposobu. Z podróżowaniem jest dokladnie jak z życiem…. trzeba znaleźć swoje miejsce 🙂 I tego Wam życzę…

A jak Wasze podróże? Gdzie w tym roku spędzacie wymarzony urlop? 🙂

Chmurka tagów

Personal Excellence

Be your best self, Live your best life

LiveSmarter.pl

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Panna Anna Biega

Just another WordPress.com site

Happyholic

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

Mr Vintage – rzeczowo o modzie męskiej – Porady i Blog

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Bunkrów Nie Ma

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Michał Pasterski

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

zen habits

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!