Kamil Dyluś – podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Jakiś czas temu oglądałem film ,,Narodziny Gwiazdy” z Lady Gagą i Bradley Cooperem. Bardzo dobry film z genialną oprawą muzyczną. Najbardziej znanym kawałkiem z całego filmu to słynne już ,, Shallow” czyli w dosłownym tłumaczeniu ‚Mielizna’. Ale dlaczego w ogole o tym mówię?

Otóż mam wrażenie, że człowiek jak dochodzi do pewnego wieku zaczyna osiadać właśnie na takiej mieliźnie. Doszedł do czegoś w życiu, coś osiągnął i wydaję mu się, że to koniec drogi (oczywiście dla każdego na innym etapie życia). Ale nic bardziej mylnego! Człowiek to taka istota która potrzebuje ciągłęgo napędu. Osiadając na laurach, zaczynamy się cofać. To tak jak powiedział trafnie Walt Disney: ,,Statki w porcie są bezpieczne, ale stanie w porcie nie jest ich przeznaczeniem”.

I tak jest trochę z nami. Pełnię swoich możliwości osiągamy wtedy kiedy idziemy w nieznane, w drogę która wychodzi poza naszą strefę komfortu. Ale zaraz usłyszę… a co jak się nie uda? Trzeba pamiętać, że zawsze są dwa uda. Czyli się uda albo faktycznie się nie uda. Ale najważniejsze jest w tym wszystkim żeby próbować, każdego dnia lepiej poznawać siebie i tego czego chcemy od życia. Tylko wtedy możemy żyć pełnią życia.

A uwierzcie mi, życie leci szybciej niż nam się wydaję. Raz usłyszałem od ojca: ,,Ani się nie obejrzysz, będziesz w moim wieku”. I to wydaje się dość brutalne, ale jakże prawdziwe! I z jednej strony ciągle sobie powtarzamy ,,Mam czas”, a z drugiej strony leci on nieubłaganie. Więc albo coś z tym zrobimy, albo potem będziemy żałować rzeczy których nie mieliśmy odwagi zrobić (a tego stanu głównie doświadczają ludzie przed śmiercią).

Więc tak jak mówił Steve Jobs ,,Nasz czas jest ograniczony więc żyjmy tak jak każdy dzień byłby naszym ostatnim”! Trzymajmy się tego, a jest szansa, że kiedyś jak przyjdzie nasz czas to powiemy sobie z uśmiechem na twarzy ,,Zrobiłem co mogłem, jest pięknie” 🙂 Tego sobie i Wam życzę z całego serca!

P.S. Nie czekajcie i bierzcie życie za rogi!

Reklamy

Majówka za nami czyli czas leżakowania się skończył. Teraz czas zakasać rękawy i zabrać się do pracy i… oby do urlopu 😀

Ten okres między końcówką kwietnia i maja, miałem okazję spędzić w swojej rodzinnej Nysie. Pogoda trochę popusuła dalsze plany wyjazdowe, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i na przykład udało się w końcu wybrać do Zamku Moszna który jest w okolicy, a na który nigdy nie było czasu.

W ogóle to był dla mnie taki nietypowy czas, bo jak tylko miałem więcej niż weekend wolnego, to od razu znikałem w Polskę, a najczęściej to w ogóle z kraju. A tu zaskoczenie… KD zostaje z rodzinką i dobrze mu z tym wbrew pozorom 🙂 Chyba potrzebowałem takiego resetu!

Żyję na co dzień w dużym mieście gdzie życie toczy się bardzo szybko. Wszyscy ludzie w pędzie i w biegu. Nie mamy czasu na nic. Dzień za dniem leci jak szalony! Czasami tak naprawdę to nie wiem jaki mamy dzień tygodnia, bo wszystko zlewa się w jedną całość. Wyjątkiem są weekendy gdzie można chwilę odetchnąć (często spędza się je poza miastem). Od poniedziałku do piątku to tylko praca, jedzenie, spanie i jakiś może sport przy okazji. Człowiek się troche w tym zatraca i wydaję mu się to normalne, zwyczajne i naturalne. Ale czy faktycznie tak jest?

Dopiero jak się łapię jakaś inną perspektywę, tak jak jak miałem w Nysie gdzie życie wygląda zgoła inaczej, to widzi się że może być inaczej, spokojniej. W tym małym mieście na Opolszczyźnie życie płynie swoim tempem. Mało ludzi, wszędzie blisko, tak jakoś bardziej na luzie. Ludzie też bardziej otwarci i mili. Oczywiście to jest zawsze coś za coś. Bo nikt by nie uciekał z Nysy, bo to naprawdę piękne miasto z Jeziorem, ale nie ma tam pracy dla młodych ludzi. Dlatego większość jest w dużych miastach albo za granicą.

Ale to naprawdę fajna opcja pojechać gdzieś w miejsce odosobnienia i odpocząć od tego zgiełku. Bez pędzenia nie wiadomo gdzie i nie wiadomo za czym. To znaczy wiadomo, ale życie mamy tylko jedno i aż jedno i czasami moim zdaniem musimy zwolnić. Dostrzec piękno które jest wokół nas. W pośpiechu to co najwyżej diabeł się cieszy.

Rozejrzyjcie się dookoła! Nie zauważamy wielu rzeczy które są naprawdę esencją życia. Wystarczy się dobrze przyjrzeć i każdy znajdzie coś dla siebie! Szybkie życie nigdy nikomu nie wyszło na dobre. Najlepiej to znaleźć jakiś złoty środek czyli coś pomiędzy… wiem, że to możliwe! 🙂 A tymczasem oby do weekendu 😛

Żyjemy tylko raz…

Jakiś czas temu miałem okazję oglądać film ,,Kiedy się pojawiłaś”. Zrobiłem to bez większego przekonania widząc wcześniej trailer. Rzeczą która mnie zaintrygowała był fakt, że bohaterka która jest chora na raka, ma listę do zrobienia przed śmiercią. O podobnej tematyce był swego czasu film ,,Choć goni nas czas” choć utrzymany w trochę innym klimacie.

Zawsze miałem słabość do różnego rodzaju list. Robiłem je jako mały dzieciak i robię je do dzisiaj. Są przeróżnej tematyki. Od analiz składów piłkarskich, po rzeczy do zrobienia w najbliższym tygodniu, kończąc na wielkich planach życiowych czy podróżniczych. Kilka lat temu też stworzyłem listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią i sporą część udało mi się wykonać (skok ze spadochronu, tatuaż czy wyjazd do Azji). Wszystkie moje dotychczasowe osiągnięcia znajdziecie tutaj.

Ale dlaczego o tym wszystkim piszę? Z filmu o którym wspomniałem wcześniej, wynika bardzo ważna lekcja. Człowiek całe życie na coś czeka. Liczy że pewnego pięknego dnia wydarzy się wszystko o czym marzy jak za dotykiem czarodziejskiej różdzki. Czeka do samego końca i dopiero jak ma nóż na gardle, zaczyna robić to o czym marzył całe życie. Podobnie ma się rzecz ze wszelkimi zmianami w życiu. Najczęściej musi się wydarzyć coś złego albo wpływającego na nasze postrzeganie, bo tak żyjemy jak byśmy mieli nie wiadomo ile czasu.

Tylko, że problem w tym, że żyjemy raz i tylko raz. Życie to jeden wielki wyścig z czasem. Nie wiemy ile go mamy. Więc powinniśmy korzystać z życia i czerpać z niego pełnymi garściami. I nie mówie tu tylko i wyłącznie o Carpe Diem czy wzięciu kilku chwilówek żeby pojechać na wymarzone wakacje. Mówię o tym, żeby mieć wymarzone życie, ale zeby to wszystko robić to z głową. Każdy ma swoja wizję i powinien ją realizować.

Niestety większość ludzi umiera z niewyśpiewaną pieśnią. Strasznie mnie boli fakt, że ludzie mają niesamowity potencjał (językowy, artystyczny czy jakikolwiek inny), ale większość go nie wykorzystuje. Nie dopuśćmy do tego i działajmy pełną parą, bo życie może być naprawdę piękne! Ale musimy sami sprawić żeby takie było. Nic samo nie przyjdzie. To my jesteśmy sterem, żeglarzem i okrętem na łajbie zwanej życiem. A to może być naprawdę cudowny rejs 🙂

Nie da się ukryć, że chcąc podróżować, trzeba gdzieś szukać inspiracji. Jako, że książki trochę odeszły do lamusa, ludzie więcej czasu spędzają przed monitorami. Sam jestem tego żywym przykładem 😛

Dziś chcę się z Wami podzielić listą filmów które miały duży wpływ na moje wojaże z krótkim opisem dlaczego dana pozycja jest dla mnie ważna. Kolejność jest raczej przypadkowa. I tak na początek…

Jedz, Módl się i Kochaj – film z Julią Robets w roli głównej. Główna bohaterka odwiedza Włochy, Indie i Bali. Wszystko w ramach ukojenia duszy po rozwodzie. W każdym kraju czeka ją jakaś przygoda. Po tym filmie obiecałem sobie, że wyląduję kiedyś na Bali!

Choć Goni Nas Czas – chyba mój numer jeden z Listą Marzeń w tle. Morgan Freeman i Jack Nicholson nie mają dużo czasu na realizację marzeń ze względu na chorobę jednego z nich. Naprawdę mądra i ciekawa przypowieśc o tym, że w życiu nie ma czasu do stracenia.

Into The Wild – film drogi z dość smutną puentą, ale idealnie pokazująca, że warto podążać za swoimi marzeniami. Must watch dla każdego podróżnika -_-

Droga Życia – po tym filmie zaś, powiedziałem sobie, że tak jak główny bohater, też kiedyś podąże szlakiem Świetego Jakuba. Podróż raczej wgłąb siebie, ale też świetna metafora życia jako wędrówki.

Slumdog – oglądałem go już kilka razy i chyba nigdy mi się nie znudzi. ,,Przepiękny” film o realiach życia w Indiach. Wiedziałem, że kiedyś zobaczę to wszystko na własne oczy i tak też się stało. Oprócz fabuły, niesamowita muzyka!

Seria Taxi – Najbardziej francuski film jaki znam! Każda seria dzieje się w różnych zakątkach kraju sera i wina. Po tych filmach, zakochałem się we Francji, a Paryż i Lazurowe Wybrzeże są faktycznie tak ładne jak mi się wydawało 😉 Zwłaszcza Południe które jest wręcz magiczne!

127 Godzin – Bardzo ciekawy film z akcja dziejącą się w Wielkim Kanionie. Oprócz obłędnych widoków i nietypowej fabuły, super muzyka! Aż bym się normalnie spakował i pojechał do Stanów! A jest tam akurat co do zobaczenia 😛

Forrest Gump – film dla mnie bardziej sentymentalny. Niezdarny, choć sympatyczny bohater odwiedza między innymi Wietnam gdzie miałem okazję być. Do tego pojawia się w Waszyngtonie na głównym placu gdzie moje stopy też miała okazję być. Do tego Nowy Jork w tle który też jest na mojej liście, ale to może jak w końcu zniosą wizy dla Polaków :). Do tego motyw biegu który jest mi bardzo bliski. Generalnie pierwsza trójka dla mnie filmów wszechczasów! Mądry, aczkolwiek prosty w swojej budowie. ,,A życie jest jak pudełko czekoladek” to już dla mnie tekst ponad czasowy!

Pewnie tych filmów znalazło by się wiecej, ale dla mnie ta ósemka jest szczególnie ważna. Bez tych produkcji, na pewno bym nie zobaczył tych niesamowitych miejsc! I kolejnych przede mna 😉

Kto nie widzial jakiegoś z filmów z cala szczerością i serdecznością, zapraszam do oglądania 🙂 Na pewno nie pożałujecie! 🙂

Kilka samochodów na różne okazje, piękny wielki dom, super żona matka i kochanka w jednym, gromadka słodkich dzieciaczków i najlepiej duża bańka na koncie – czy to nie jest marzenie każdego?

Teoretycznie tak. Ale jak to wygląda w praktyce? Różnie, mówiąc w największym skrócie. Myślę, że docelowo każdy o tym marzy w różnych konfiguracjach oczywiście, tyle że drogi do tego celu są różne. A wszystko przez gotowość i świadomość. Nie ma reguły, że mając 20 lat, jest się już gotowym na wszystkie punkty o których pisałem powyżej. Mój przyjaciel zwykł mawiać: ,,Jedni wcześniej, drudzy później, a trzeci wcale”. I coś w tym jest.

Tak jak nie ma złotego środka na udane życie, tak nie można przewidzieć jak będzie wyglądało Twoje życie. Oczywiście jesteśmy jedynymi osobami która ma największy wpływ na swoje życie, ale życie dla każdego pisze inny scenariusz.

Ja to często porównuje do karier piłkarzy. Było bardzo dużo grajków którzy mieli być Bogami piłki (od razu na myśl przychodzi mi Freddy Adu – amerykański talent określany swego czasu drugim Pele), ale koniec końców okazuje się, że coś po drodze poszło nie tak. Na to wpływ mogło mieć kilka czynników. W przypadku Adu, to były złe decyzje co do wyboru klubów oraz przede wszystkim kondycja psychiczna (w młodym wieku naznaczono go, że będzie najlepszym piłkarzem świata). Udźwignięcie tego ciężaru było ponad jego siły. I takich przypadków jest wiele. Oczywiście, są też pozytywne opcje, ale to pokazuje jak życie jest nieprzewidywalne.

To pięknie pokazuje, że nie ważne jak człowiek zaczyna swoje życie, ale dużo ważniejsze jak je kończy. Znam też osobiście dużo przypadków ludzi którzy bardzo dobrze rokowali, ale w grze zwanej Życiem, nie do końca sobie poradzili. Czasami nie ma jednego konkretnego powodu takiego stanu rzeczy. To, że ktoś jest ma piątki w szkole, nie oznacza to, że ma tzw. ogarnięcie życiowe. Niektórzy się z tym rodzą, można też to zdobyć później doświadczeniem życiowym, ale jest też taka część która nigdy nie osiąda poziomu żeby sobie poradzić.

Ale wracając do meritum, myślę że każdy może mieć życie o jakim marzy, ale musi się na to złożyć bardzo wiele czynników (ciężka praca, kupa szcześcia, właściwe wybory w życiu itd.) Inna kwestia jest taka, że życie marzeń dla każdego, to znaczy co innego. Każdy ma swoją wizję i dlatego mamy tak różnorodne przypadki. Nie ma dwóch takich samych scenariuszy życia. I to jest piękne!

Życzę Wam samych udanych decyzji, choć czasami łatwo jest powiedzieć, a trudniej zrobić, bo na dany moment podejmując jakaś decyzję, dopiero po czasie wiemy czy była dobra czy nie. Ale trzeba być dobrej myśli. Bo tylko optymizm może nas w życiu uratować 🙂

Podsumowanie roku 2018 :)

Koniec roku to zawsze dobra okazja na podsumowaniego poprzedniego roku. Przed nami kolejna okazja w 2019 roku żeby żyć lepiej, doświadczać więcej itd.

Ja Pokaże Wam ze swojej perspektywy jak widziałem poprzedni rok i jakie mam plany na kolejne miesiące nowego roku (nie tylko podróżnicze).

I tak rok 2018 stał pod znakiem zmiany pracy na taką którą czekałem od początku mojej kariery zawodowej we Wrocławiu (w końcu jestem we właściwym miejscu choć duże wyzywania przede mną). Po drugie to przede wszystkim rok podróżniczy. Zaliczyłem kilka naprawdę ciekawych miejsc. Jeżeli chodzi o za granicę to było między innymi: Szlak Zamków nad Loarą, Obwód Kalingradzki z Mistrzostwami Świata na czele, Kreta, Ardspach, Skandynawia czy Neapol. Znalało się też kilka miejsc w Polsce jak Żuławy Wiślane, Zamek Czocha czy Lądek Zdrój. Nie sposób też nie wspomnieć o kilku biegach które zaliczyłem na przestrzeni roku (głównie na 10 km w tym z Biegiem Trzech Wzgórz który dał mi najbardziej w kość). To główne punkty. A co mi nie do końca wyszlo? Co zaniedbałem?

Przede wszystkim zdrowie. Odpuściłem temat i trochę przytyłem (gorzej się też czułem pod koniec roku). To jest temat priorytetowy na nowy rok. Głównie chodzi o odżywianie i zasady zdrowego trybu życia (spać min. 6 h dziennie, spacery itd.). Ze sportem nie było tak źle, bo na bieżąco uprawiam kilka sportów (wróciłem nawet do piłki nożnej po kilku latach). Ale kwestia odstawienia złych produktów (cola, słodycze) i dodania tych dobrych (owoce, warzywa) będzie moim celem na kolejne kilka miesięcy. Kolejna rzecz nad którą muszę popracować to relacje. Ostatnie kilka miesięcy poprzedniego roku siedziałem w swojej ,,norze” (potulnie tak nazywam nie wychodzenie nigdzie), tudzież spędzałem czas tylko z dziewczyną albo swoim przyjacielem (co było oczywiście super), ale uważam, że to trochę zaszufladkowanie się. Chcę odnowić kilka znajomości. Bo świat to ludzie więc trzeba z nimi żyć 🙂

A teraz troszkę o planach na najbliższy czas. Nie licząc wspomnianej diety, chce kontynuować coś co zacząłem pod koniec tamtego roku czyli jak ja to nazywam inwestowaniem w dom. Ciągle myślę o swoich 4 kątach, ale nie chce wikłać się w kredyt na X lat. Szukam alternatywy, a jak szukam to w końcu znajdę 😉 Nie zapomnę też na pewno o podróżach (już dwa krótkie wypady się szykują w najbliższym czasie – jeden w Polsce, drugi za granicą), ale te większe zapowiadają się raczej dopiero w terminie maj/czerwiec czyli jak się zrobi już ładnie w Europie 🙂 Raczej odpuszczam w tym roku inne kontynenty, choć życie lubi sprawiać niespodzianki 😛 I to chyba narazie na tyle…

Trochę spóźnione, ale Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 🙂

Już nawet nie pamiętam kiedy wrzucałem tekst o podróżach, bo ostatnimi czasy popadłem na blogu w stan bardziej refleksyjny, ale to nie znaczy, że nie podróżowałem 😉 Jak widzicie po moim Facebooku, co jakiś czas gdzieś sobie wybywam. Raczej już opcje weekendowe bądź o ten okres zachaczający, bo urlopu brak, ale Spragniony Życia nie śpi 😛

We wrześniu odwiedziłem Skandynawię, a dokładnie Malmo i Kopenhagę (trip mocno hardkorowy), ale o tym kiedy indziej, a dziś to co najświeższe czyli południe Półwyspu Apenińskiego, a dokładnie jego perełka, a mowa oczywiście o Neapolu. Byłem wcześniej we Włoszech kilka razy więc mniej więcej wiedziałem na co się piszę. Ale ten wyjazd był inny z kilku względów…

Po pierwsze, był dość szczególny dla mnie i mojej dziewczyny, bo świętowaliśmy 2 rocznicę związku 🙂 Po drugie, stolica regionu Kampania zaskoczyła mnie… Pozytywnie będę wspominał nic innego jak jedzenie, bo jest po prostu genialne (pizza, makarony i inne cuda typu Tiramisu czy Gellatto). Nie zapominajmy też o kawie która smakuje zupełnie inaczej we Włoszech. Nigdy w życiu nie piłem lepszej Capuccino! Widoki ze słynnego Wezuwiusza na Neapol to też coś co zostanie na długo w mojej pamięci, choć już sam wulkan nie robi takiego wrażenia.

Ale było też kilka mniej ciekawych incydentów o których nie wiedziałem do końca. Przede wszystkim, Neapol nie jest zbyt bezpieczny. Przekonaliśmy się o tym jadąc kolejką miejską gdzie na własne oczy widziałem kieszonkowców w akcji. Kolejna rzecz która była dość niepokojąca to bardzo duża ilość bezdomnych. Jadąc bardzo wcześnie na lotnisko, wszędzie pełno ludzi spiących pod kartonami i nie wiadomo czym jeszcze. Dość mroczne oblicze miasta który kojarzy nam się z niczym inną jak Włoską Mafią!

Więc ten nasz wyjazd miał swoje blaski i cienie których nie dało się nie zauważyć. Ale jak to ktoś ładnie powiedział w filmie ,,Miłość jest Wszystkim” – ,,Ważne są chwile szczęścia pomiędzy” i chyba o tym w tym chodzi. Oczywiście ma się w głowie te złe rzeczy, ale ważniejsze jest to z kim się tam było, co robiło, co przeżyło itd.

Teraz przynajmniej wiemy jak wygląda słynny Neapol, że Wezuwiusz wcale nie jest taki wow i jak smakuje prawdziwa Pizza – po prostu zaj***! 😀 A chyba o to chodzi w podróży, prawda?

 

Wpisy które mogliście przegapić:

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/11/06/czas-na-nowe-rozdanie/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/10/05/zyj-tak-jak-chcesz/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/09/07/dziwne-czasy/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/08/03/zycie-teraz/

 

Chmurka tagów

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Panna Anna Biega

Just another WordPress.com site

Happyholic

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

Mr Vintage – rzeczowo o modzie męskiej – Porady i Blog

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Bunkrów Nie Ma

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Michał Pasterski

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Blog Diany

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Madame FRenglish - blog o nauce języka francuskiego i angielskiego

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Blog Globtrotera

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!