Kamil Dyluś – podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Życie TERAZ

Pamiętam jak kilka lat temu miałem przebłysk w głowie żeby zacząć coś robić ze swoim życiem. Zacząłem po prostu od spełniania marzeń. Zrobiłem tatuaż, skoczyłem ze spadochronu, pojechałem do Azji Płd Wsch i jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy 😀 Czułem wtedy naprawdę dużą satysfakcję z tego co zrobiłem. Oczywiście decydowałem się na rzeczy które czułem, że chcę zrobić, a nie bo inni też to robią. To bardzo ważne!

Ale minęło kilka lat i moja lista życzeń dalej była uzupełniana o kolejne pozycje, ale już nie z taką mocą i ilością jak wcześniej. Popadłem w to myślenie które praktykuje większość ludzi. Mam czas, odłoże złotóweczki na kiedyś tam i zawsze jest jakaś wymówka. Nie mam czasu, pieniędzy, ochoty, siły itd.

Ale obecnie nastał moment w moim życiu gdzie znowu mi się bardzo chcę i zamierzam skrzętnie realizować moją Bucket List. Nie za chwilę, nie jutro, nie za tydzień, ale właśnie dziś, TERAZ! Nie odkładajmy tego co chcemy zrobić na później, bo nigdy tego nie zrobimy! Życie jest zbyt krótkie żeby czekać – ostatni przykład Kory [*].

Pewnie, że zawsze myślimy racjonalnie i fajnie by było coś odłożyć, zbierać kaskę na kupkę, ale życie też toczy się tu i teraz! Nie mówię żeby zaprzepaścić oszczędności życia, ale korzystajmy z nich, bo po to są! Wszystko z głową rzecz jasna. Mówię o tej kasce trochę, bo ona przy spełnianiu marzeń często pomaga choć nie zawsze. Czasami to jest po prostu strach czy lęk który trzeba w sobie przezwyciężyć.

Jeszcze jedna rzecz. Mówiąć o liście naszych najskrytszych pragnień, nie mam tu na myśli tylko tych z kategorii ekstremalnych czy podróżniczych (większość pozycji na takich typowych listach). Mogą to być rzeczy bardzo przyziemne które czasami możemy mieć na wyciągnięcie ręki. Dla przykładu moja mama swego czasu bardzo chciała rower. Nie Astona Martina czy Ferrari, ale zwykłą holenderkę. I minęło kilka dobrych lat żeby to marzenie zrealizowała…

Czasami mam wrażenie, że gdzieś idziemy, a w dużych miastach wręcz gdzieś biegniemy, ale czasami nie wiemy gdzie i po co. Miejmy w głowie rzeczy które chcemy zrobić i zróbmy wszystko by stały się one rzeczywistością. Ostatnio w książce ,,Unfu*k yourself” którą czytałem, auto trafnie stwierdził: ,,Świat nie czeka. On idzie każdego dnia do przodu czy Ci się to podoba czy nie”. I właśnie nie pozwólmy na to by marnować kolejne dni i weźmy się w końcu do roboty 😀 Uwierzcie mi, nie ma nic lepszego niż spełnianie marzeń! To jest życie 🙂

Reklamy

Życie po podróży

3 wyjazdy i ponad miesiąc czasu w drodze. Ciągłę zmiany miejsca zamieszkania, fast foodowe jedzenie, co chwila przepakowywanie, budzenie się praktycznie codziennie gdzie indziej. To była moja rzeczywistość osatnimi czasy.

A tu nagle dnia 2 lipca budzę się w mieszkaniu i wracam do rzeczywistości. Nie powiem że szarej, ale takiej codziennej. Jedzenie, praca, odpoczynek, sen itp. Czuję się jakoś nieswojo. Wszystko jakieś takie inne. Wiadomo Wrocław duże miasto, nie można się nudzić, ale jak jak bym chodził po jakiejś innej planecie. Wracam po ponad 30 dniach i nagle coś się zmienia. Mieszkam w stolicy Dolnego Śląska już prawie 10 lat, a tu nagle inna bajka. Gdzie ja byłem?

Normalnie nie mogę się nadziwić. Może to normalne, a może nie. Najciekawsze jest to, że przed wszystkimi wyjazdami, byłem w takiej formie psychicznej, że niekoniecznie chciałem gdzieś jechać. Ale jak już człowiek połknie bakcyla, to potem sie przyzwyczaja do trybu wędrówki i staję się do dla niego normalne. A potem to co wydaje się normalne, robi się nienormalne. Normalnie paranoja 😀

Ale myslę, że to kwestia czasu i znowu wrócę na normalne tryby. Choc jak to dusza podróżnika, już bym gdzieś pojechał :D. Ale stabilizacja też jest w życiu bardzo ważna. Każda podróż to niesamowita sprawa, ale ma też swoje minusy. Chce wrócić do zdrowego jedzenia, blogowania, sportu wszelako rozumianego i jeszcze kilku innych rzeczy których nie mogę robić w drodze. To znaczy mogę, ale jak gdzieś jadę wole wtopić się w otoczenie niczym kameleon i wyssać z każdego wypadu tyle ile się da, zwłaszcza że są to raczej krótkie eskapady. Tak już mam 🙂 Każdy szuka własnego sposobu. Z podróżowaniem jest dokladnie jak z życiem…. trzeba znaleźć swoje miejsce 🙂 I tego Wam życzę…

A jak Wasze podróże? Gdzie w tym roku spędzacie wymarzony urlop? 🙂

,,Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą” – powiedział kiedyś Paul Theroux. To zdanie najlepiej obrazuje jaka jest różnica pomiędzy podróżnikiem, a typowym turystą. Kowalski często jak jedzie za granicę chcę mieć słońce, plażę, drinki za darmo i wszystko najlepiej jak najtaniej. A gdzie jedzie to już bez większego znaczenia. Za rok, dwa już nawet nie pamięta czy to była Grecja, Turcja czy Chorwacja.

Myślenie podróżnika jest trochę inne. Bardzo dobrze pamięta gdzie był, jakie miejsca odwiedził i już ma w głowię co chcę zobaczyć, zwiedzić czy zjeść (oczywiście coś lokalnego!). Nie wie jeszcze gdzie go to zaprowadzi, ale na samą myśl, że będzie to coś nowego, nieznanego, wzbudzi w nim poczucie ekscytacji i podniecenia!

Podróżowanie jest jak narkotyk. Wydaje się, że można go kontrolować, a uzależnienie się tylko pogłębia. Jak przeczytacie mój wpis ze wszystkich moich grudniowych wojaży (a kilka ich było w bardzo krótkim czasie), pisałem, że jestem zmęczony, muszę odpocząć. Nawet znajomym mówiłem, że się umęczyłem. Mysłałem, że wytrzymam rok, dwa, ale Ci którzy mnie dobrze znają mówili: ,,Nie ma szans. To tylko kwestia czasu aż znowu Cię dopadnie”. I co? Oczywiście mieli rację…

Wytrzymałem pół roku i za tydzień ruszam na praktycznie 3 wyjazdy pod rząd! To dopiero będzie przygoda! Nowością dla mnie będzie to, że praktycznie będę wracał do Polski tylko przepakować walizkę, bo są to trzy bardzo różne wyjazdy. O jednym wiecie… Rosja, gdzie będę miał możliwość oglądania meczów Mistrzostw Świata w piłce nożnej na żywo! To mój środkowy wyjazd 😀

Ale dwa zrodziły się stosunkowo niedawno. Jeden wyjazd szkoleniowy z pracy do mojego ulubionego kraju w Europie 🙂 Już nie mogę się doczekać, bo nie licząc intensywnej nauki, trafiam do pięknego regionu ze szlakiem zamków nad Loarą! A drugi, nooo właśnie… termin jest, ale destynacja jeszcze nieznana. Na pewno gdzieś gdzie będzie gorąco 😀 Jakieś rekomendacje? Nie chcę czegoś typowego! Zostawiajcie swoje pomysły w komentarzach 🙂

Ale wracając do życia jako podróznika, musicie wiedzieć, że to wszystko ma swoje plusy i minusy. Nigdy nie ma kolorowo 😛 Ale mimo wszystko uważam to za swoją najwiekszą pasję i coś co mogłbym i będe robił całe życie 🙂 Kto nie próbował, naprawdę polecam! Żadna szkoła czy cokolwiek innego nie da Ci takiego doświadczenia jak podróżowanie! Po prostu  jedź, doświadczaj, eksploruj, odkrywaj, kosztuj, doznawaj i bierz z każdego wyjazdu ile się da! Możecie korzystać z mojej wersji hardkorowego podróżowania, albo metodą małych kroczków…

 

Poprzednie wpisy podróżnicze:

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/04/04/5-miejscowek-na-wiosenny-weekend/

https://spragnionyzycia.wordpress.com/2018/02/13/3-podroze-w-miesiac-czemu-nie/

 

Kończąc 30 lat myślałem, że nastąpi jakiś przełom, że coś nieoczekiwanego wydarzy się w moim życiu. Zrobiłem huczną imprezę, i czekałem na to WOW. Ale co? Było dokładnie to samo co wcześniej. Mogę powiedzieć, że nawet wręcz gorzej, bo mając urodziny we wrześniu, aura jest już mało sprzyjająca. I tak musiało upłynąć prawie pół roku żebym doszedł do jakiś ciekawych wniosków. Złożyło się w sumie na to kilka rzeczy. Czasami coś w tym jest, że czas zrobi swoje.

I tak doszedłem do konkluzji, że jestem sam odpowiedzialny za własne życie. Niby to wiedziałem, ale nie do końca to czułem. W tym wszystkim chodzi też o świadomość swojego ja. Więcej o tym pisze Anthony de Mello w swojej książce ,,Przebudzenie”. Polecam, choć spora jej część to taka dysputa filozoficzno-religijna, ale sedno jest takie, że przeżywamy swoje życie bardzo mechanicznie. Robimy pewne rzeczy, bo inni też tak robią, nie myśląc czy ma to jakiś większy sens.

A ja wychodzę z założenia, że każdy z nas jest stworzony do wielkich rzeczy (każdy w sumie do czego innego). Ale nie zdajemy sobie z tego sprawy. Każdy z nas ma jakieś talenty które fajnie by było w końcu wykorzystać! A jak myślisz, że to Ciebie nie dotyczy, to się mylisz. Wystarczy po prostu poszukać 🙂 Nie musi to być od razu dar do pięknego rysowania (pozdrawiam tutaj Tomasza M.) czy talent do piłki (tutaj piję do Ciebie średni braciszku :D). Mogą to być nawet umiejętności miękkie które mogą nam pomóc w życiu jak na przykład łatwość nawiązywania kontaktów.

Kwintesencją mojego wywodu jest to, że możemy więcej niż nam się wydaje. Dlaczego Tomasz Edison czy słynny Albert Einstein są znani? Bo wykorzystali swój potencjał! A ilu żyło w ich czasach i nikt o nich nie słyszał? Bo przeżyli życie ,,jakoś”, bez wyrazu, bez większego celu. Nie pozwólmy na to! Każdy ma jakaś działkę gdzie może się realizować, czasami jak na przykład w moim wypadku, jest to kilka rzeczy. Sęk w tym, żeby nie tracić swojego potencjału. Nasza historia jest dość brutalna (czasy Rozbiorów, Wojny czy Komuna robią swoje) ale historię każdy piszę za siebie. Ja kończąc ten żywot, chciałbym sobie powiedzieć ,,Kamil, miałeś naprawdę fajne życie. Zrobiłem to, to i to, a nawet to. WOW! Jesteś gość”.

I jak to mówił Steve Jobs w swoim słynnym przemówieniu ,,Time is limited. So do not live someone else life” co dosłownie znaczy, że nasz czas jest ograniczony i nie żyjmy czyimś życiem. Mamy swoje i wjeżdżając teraz trochę na ambicję każdego powiem ,,Wykorzystaj czas, środki i energię na to by mieć życie o jakim marzysz, a nie jakie masz”. Jedyny wyjątek jest dla osób które wiedzą co robią i kreują już życie swoje piękne wymarzone… tak trzymać! 🙂

Pamiętajcie… ,,Nic nie musicie, możecie chcieć” – mawiał mój profesor ze studiów.

A oto filmik z polskim napisami ze słynnego wystąpienia Steve Jobsa:

Pamiętacie jak Wam pisałem, że od grudnia mniej więcej miałem okres posuchy jeżeli chodzi o podróże? W sumie nie kłamałem, bo po pierwsze byłem zmęczony, a po drugie zacząłem nowa pracę więc natłok obowiązków sprawił, że nie miałem czasu na dłuższy urlop. Ale w najbliższym czasie jest plan to zmienić! A w między czasie kiedy człowiek ma tylko weekendy wolne, to ma niewiele czasu na wojaże, ale mimo wszystko można zobaczyć ciekawe miejsca!

Ja Wam zaproponuje listę kilku takich miejscówek gdzies warto pojechać. Aura jeszcze nie jest stricte wakacyjna więc postaram się je dopasować do panującej temperatury. Będą to miejsca w których sam wcześniej byłem więc nie ma to tamto, że opowiadam sobie o jakiś bajeczkach 😛 Mieszkam we Wrocławiu na co dzien więc skupie się na miejscach które nie są oddalone jakoś daleko od stolicy Dolnego Śląska. I tak…

Nysa – moje rodzinne miasto w województwie opolskim. Bardzo urokliwe miasteczko nad Jeziorem Nyskim. Idealne miejsce na spacer, rower czy wszelkie sporty wodne. Rzut beretem w góry Opawskie czy do Czech. Każdy tu znajdzie coś dla siebie!

Milicz i okolice – miasto nad słynnymi jeziorami Milickimi z rejonów gdzie pochodzi moja dziewczyna. Byłem raz i  od razu się zakochałem. Klimat jak na Mazurach, kto był ten wie 😉 Można zjeść pyszną rybkę, pospacerować w ciszy i spokoju, czy pośmigać na rowerku, a ścieżek cała masa! Ja się czaje jeszcze na kajaki w tym roku 😀

Drezno/Praga – dwa przepiękne miasta u naszych południowo-zachodnich sąsiadów. Pierwsze bardzo stare z cudowną architekturą nad piękną rzeką Łabą! Trochę na wskroś Wiednia. Drugie ze smaczkami w postaci zabytków, ekstra jedzeniem i super piwem 😀 Wydawało by się, że stolica jak każda inna, ale co roku największe miasto Czech odwiedza wiele turystów więc coś tam musi być 😛 Przekonajcie się sami!

Szlak Zamków Piastowskich – określany najciekawszym szlakiem zamkowym w Polsce. 16 głównych zamków gdzie miałem okazje widzieć m.in.: Grodno, Grodziec czy Topacz, a koniecznie chce zobaczyć Bolków i Czochę. Dla mnie niesamowita sprawa chodzić z przewodnikiem który zabiera nas w podróż w przeszłość, opowiada różne ciekawostki, a my przechadzamy się tajemniczymi i trochę strasznymi komnatami i lochami.

Góry na Dolnym Śląsku (do wyboru do koloru) – całe pasmo Sudetów jest dla nas w tym Karkonosze, Masyw Śnieżnika czy Góry Sowie. Mi zwłaszcza te ostatnie przypadły do gustu. Może nie są zbyt wysokie, ale bardzo urokliwe i nie ma tak dużo ludzi jak w okolicach Karpacza i jego słynnej Snieżki (obecnie najwyższy szczyt który zdobyłem, ale w tym roku chcę to zmienić).

Oczywiście takich miejscówek jest pewnie więcej, ale mi te 5 jakoś zapadły w pamięć. Każda z nich ma swój niepowtarzalny, wyjątkowy klimat i można poczuć się choć przez chwile jak na wakacjach nie wydając nie wiadomo ile pieniędzy. Jak miał bym wybierać ten numer jeden to oscylował bym miedzy zamkami, a górami. To są totalnie moje klimaty! Ten rok mam nadzieję przynajmniej jeżeli chodzi o weekendy będzie pod tym względem choć na razie wygrywa Nysa z wiadomych względów -_-

 

Zdjęcia:

  1. Okolice Milicza przy Smażalni ryb
  2. Widok z wieży widokowej w Dreźnie
  3. Jugów (Góry Sowie)

Co robisz po pracy?

 Tak się składa, że większość z nas już jest na etapie życia gdzie w pracy spędzamy większość czasu. Codziennie odwiedzamy swój zakład pracy w poszukiwaniu rozwoju, spełnienia zawodowego czy po prostu korzyści materialnych żeby nasze życie było bogatsze i pełniejsze. Ale co robimy z czasem po pracy? Przecież czas to pieniądz, a jak go wykorzystujemy?

Opcje są dwie, może trzy. Pierwsza jest bardzo wygodna. Po prostu odpoczywamy, nie robimy nic konstruktywnego i liczymy na to, że ta przerwa która jest nam dana będzie trwała w nieskończoność. Dobry przykład to oglądanie TV. Druga opcja zakłada, że mamy plan jak wykorzystać te mniej więcej 8 godzin które mamy po pracy, ale bez jakiegoś większego celu (wyjście ze znajomymi na piwo). Trzecia opcja wymaga od nas największego poświęcenia. Chodzi mi tu o rozwój samego siebie na wszelkie możliwe sposoby. I ja właśnie o tym! Ale z czym to się dokładnie je?

W życiu generalnie trzeba mieć plan. Bez tego jest się jak statek dryfujący na oceanie. Gdzieś płyniemy, ale nie wiadomo gdzie. Plan to konkretne cele które konsekwentnie realizujemy. Dlatego żeby dobrze wykorzystać dany nam czas, a zwłaszcza na cele nie związane z pracą, to musimy być mistrzami planowania i realizacji. Jak to zrobić?

Ostatnio wynalazłem idealny patent na realizację swoich postanowień. To nie są jakieś fajerwerki, ale zrozumienie procesu było dla mnie niczym odkrycie Ameryki. Skupiłem się na opcji tygodniowej, bo ona najlepiej mi się sprawdza. I tak na początku roku skupiłem się na kilku priorytetach które na obecnym etapie są dla mnie ważne (patrz -> blogowanie :D). Ale jaki jest sekret? Skupić się maksymalnie na jednej rzeczy dziennie i kropka. Tylko tyle i aż tyle.

Wcześniej za dużo rzeczy mnie interesowało i łapałem kilka srok za ogon więc efekt był mizerny. A obecny projekt życia testuje od mniej więcej 2 miesięcy i naprawdę się sprawdza! Oczywiście trzeba być elastycznym, ale skupianie swojej atencji tylko na jednej sprawie dziennie daje naprawdę duży efekt. Dlaczego? Brak jest monotonii, nudy i codziennie inna ekscytująca rzecz! A do tego rozwój w 6 dziedzinach życia! Czemu nie siedmiu? Dzień na relaks to dobry dzień 😛

Naprawdę polecam wypróbowanie tej metody! Ważne jest tylko odkryć te priorytety które dla każdego są inne (dlatego z premedytacją nie pisałem o swoich nie licząc blogowania). Im bardziej precyzyjne tym lepiej. Metoda wyznaczania celów SMART może nam tu ułatwić sprawę. Sprawdźcie i koniecznie dajcie znać 🙂

Tak jak wcześniej Wam obiecałem zacznę od tego co działo się u mnie pod koniec 2017 roku. Skupie się głównie na wątku podróżniczym, bo tutaj działo się naprawdę sporo!

I tak SŻ miał zacząć nową pracę od grudnia, ale jako, że nie umie usiedzieć na tyłku to ruszył na urlop przed pracą, a jak! Kto Spragnionemu zabroni 😀 A że strasznie się wkręcił w płytę ,,Egzotyka’’ Quebonafide, to wybór musiał paść na jeden z krajów o których nawijał jeden z najbardziej rozpoznawalnych obecnie raperów w Polsce. A na liście było wiele krajów z całego świata. A jak myślicie co wybrałem? Podpowiem tylko, że nie w Europie i jest tam dość gorąco!

Koniecznie posłuchajcie nuty ,,Arabska Noc’’ to wszystko stanie się jasne:
https://www.youtube.com/watch?v=TydCc-GMFEc

I tak mój wybór padł na Maroko. A czemu? Jeden z lepszych backpackerskich krajów, stosunkowo blisko, nie tak drogo, mogłem poćwiczyć francuski i inność w pełnym tego słowa znaczeniu! Byłem tydzień i naprawdę jeden z lepszych tripów jakie miałem w ostatnim czasie! Kąpałem się w oceanie, chodziłem po Atlasie Wysokim, prawie codziennie jadłem tadżiny (lokalny specjał), śmigałem na quadach i na pewno jeszcze o czymś zapomniałem! Naprawdę bardzo różnorodny kraj!

Jeszcze dobrze nie zaczął pracy, a dzien później już był w mroźnej stolicy Austrii na weekend. Czyż to nie był szok, żeby z cieplutkiego Maroka trafić do miejsca gdzie było poniżej zera stopni Celcjusza? Moja odpowiedź brzmi: ja uwielbiam takie skrajności! Ale witamy w kraju Bacha i Mozarta. A jak sam Wiedeń? Ciekawa architektura, kilka klimatycznych miejsc do zobaczenia, ale generalnie nie byłem jakoś super zachwycony (dziewczyna miała podobne zdanie). Miasto pełne ludzi, przeszywająca do szpiku kości aura, nie tak czysto jak to znajomi mi opisywali, stosunkowo drogo i jeszcze ten niemiecki! Powiem tak… fajnie było zobaczyć, ale raczej tam nie wrócę! Po prostu nie moje klimaty, ale fajnie zawsze mieć porównanie.

Lekko ponad dwa tygodnie po 1-szym dniu grudnia, a tydzień przed Bożym Narodzeniem, trafiłem do bardzo ciekawego regionu Europy w którym wcześniej nie miałem okazji być. Z resztą jak leciałem do Maroka, to mijałem ten rejon samolotem. O jakim kraju mowa? Hola, esto es Espana, a dokładnie piękny jej zakątek czyli Andaluzja. Wylądowałem z dziewczyną na początek w Maladze. Tam wypożyczyliśmy auto i zaczęliśmy zwiedzanie. Plan był bardzo ambitny, bo tyle pięknych miejsc dookoła (Granada, Kordoba czy Gibraltar) a byliśmy tam całe 3 dni! I na czym się skończyło? Widzieliśmy Malagę wzdłuż i wszerz. A tak postawiliśmy na lokalne zakamarki. Była Ronda (piękne małe miasteczko w górach) oraz Marbella (miasto bogatych). Reszta następnym razem. Ale i było super! Dlaczego? Bardzo ładna pogoda, dużo ciekawych miejsc do zobaczenia (na mnie największe wrażenie zrobiła Castillo de Gibralfaro), pyszne hiszpańskie jedzenie, idealne towarzystwo, mecz Primera Division i tania dobra Sangria, czego chcieć więcej? 😀

Tak wiec było Maroko (większość pobytu spędziłem w Agadirze), Wiedeń i Malaga w bardzo krótkim czasie. Ale muszę przyznać, że trochę mordercze tempo sobie nadałem i od początku roku jeżeli chodzi o podróże trochę daje na luz.
Ale to nie znaczy, że spoczywam na laurach. Zostają zawsze weekendy na krótkie wypady (już byłem na desce w Czechach), a jak tylko nazbieram mocy to znowu wejdę w podróże pełną mocą!
A głowa zaś pełna planów, marzeń i konkretnych destynacji, a jeden trip jest już na tapecie! Ale to dopiero w czerwcu… zgaduj zgadula co to może być! 😛

Personal Excellence

Be your best self, Live your best life

LiveSmarter.pl

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Panna Anna Biega

Just another WordPress.com site

Happyholic

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

Mr Vintage – rzeczowo o modzie męskiej – Porady i Blog

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Bunkrów Nie Ma

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

Michał Pasterski

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!

zen habits

Kamil Dyluś - podróżuję, spełnia marzenia i chcę zachęcić innych do tego samego!